FINISH

Zaczęłyśmy w zwolnionym tempie, ale w ostatnim tygodniu naszego doświadczenia misyjnego nieco przyśpieszyłyśmy. Pewna zmiana okoliczności sprawiła, że właściwie od rana do wieczora pracowałyśmy na pełnych obrotach tak, że nawet nie było czasu i możliwości, żeby napisać co się u nas dzieje. Teraz jesteśmy już na Bali i postaramy się nadrobić piśmiennicze zaległości.
Pewnie ciekawi Was co to za zmiana okoliczności. Otóż w szpitalu prowadzonym przez Siostry Werbistki w Lahurus jest unit stomatologiczny. Przy pierwszej wizycie w tamtejszym gabinecie stomatologicznym nie udało nam się go uruchomić ani znaleźć żadnego sprzętu zastępczego, przy pomocy którego mogłybyśmy jeszcze bardziej pomóc Indonezyjczykom w ich problemach z zębami. Jednak parę dni później oddając Siostrom skaler do usuwania kamienia nazębnego podjęłyśmy jeszcze jedną próbę włączenia unitu, która zakończyła się powodzeniem i umożliwiła nam skuteczniejsze działanie. W związku z czym mała wioska Lahurus stała się miejscem naszych przedpołudniowych wycieczek, podczas których Marysia z pełnym zaangażowaniem dbała o uzębienie tutejszych mieszkańców, a Karolina po szybkim przeszkoleniu próbowała sprostać zadaniom asystentki stomatologicznej. To nagłe przekwalifikowanie nie sprawiło, że zapomniała o swoich fizjoterapeutycznych umiejętnościach ani tym bardziej o swoich tutejszych pacjentach. W miarę możliwości dalej dwa razy dziennie odwiedzała Faldo, by z nim ćwiczyć. Po ponad dwóch tygodniach terapii chłopak siedzi dużo stabilniej i coraz łatwiej wykonuje wszystkie codzienne czynności. Udało nam się również pojechać z Faldo do szpitala w Haliluik na RTG kręgosłupa. Była to prawie całodzienna wyprawa i duże wyzwanie logistyczne. Na dodatek w trakcie robienia zdjęć zabrakło prądu, więc czas oczekiwania na diagnozę jeszcze trochę się wydłużył… Nic dodać, nic ująć – po prostu życie w Indonezji to niezła szkoła cierpliwości i dystansu do świata. Całe szczęście RTG jest w porządku. W związku z tym Karolina przeszkoliła mamę i dwie kandydatki na Misjonarki Klaretynki, by po naszym wyjeździe Faldo mógł kontynuować terapię.
Popołudnia natomiast spędzałyśmy tradycyjnie prowadząc zajęcia dla dzieci z oratorium. Tym razem zaproponowałyśmy im mini zawody sportowe w postaci wyścigów rzędów. Dzieci pokonywały szereg różnorodnych konkurencji. Nie były to proste zadania, ale dawały wiele radości zarówno dzieciom jak i nam. Poprzez zabawę pracowaliśmy nad koordynacją, szybkością, zwinnością i dokładnością wykonywania ćwiczeń przy pomocy przywiezionego sprzętu. Musimy przyznać, że nieraz trudno było ogarnąć dziecięcy entuzjazm, ale przy pomocy Sióstr, które były naszym głosem w wydaniu indonezyjskim, wszystko przebiegło bez problemów, a my z każdym dniem przyswajałyśmy nowe indonezyjskie słówka, szczególnie z zakresu części ciała i ćwiczeń.
W takim biegu codziennych wyzwań i zmagań z indonezyjską rzeczywistością po 2,5 tygodnia pobytu w Weluli nadszedł czas pożegnań, a więc meta. Co możemy powiedzieć na świeżo po zakończeniu naszego drugiego doświadczenia misyjnego w Weluli? Mamy nadzieję, że nasza obecność i nasze działania, mimo że są kroplą w morzu potrzeb, choć odrobinę podratowały zdrowie mieszkańców Weluli. Teraz weekend na Bali i już w środę w nocy będziemy z powrotem w Poznaniu.
Do zobaczenia!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s