Z MISJĄ NA JASNĄ GÓRĘ

dnia

Zastanawialiście się kiedyś co łączy misje i jazdę na rowerze? Szczerze mówiąc, my aż do tej pory też nie, ale 3. Misyjna Pielgrzymka Rowerowa była dobrą sposobnością ku tego typu rozważaniom. 300 kilometrów do pokonania, 3 dni jazdy na rowerze w różnych warunkach atmosferycznych: słońce, deszcz czy nawet grad i 10 wspaniałych ludzi, dla których droga z Sanktuarium Świętości Życia w Poznaniu do Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej na Jasnej Górze stała się czasem przemyśleń i doświadczania piękna wspólnoty.
Nasze pielgrzymowanie rozpoczęliśmy Mszą Świętą, na koniec której Rektor Arcybiskupiego Seminarium Duchownego w Poznaniu powierzył nam intencję o powołania.

«Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo». (Mt 9,36)

Zdaje się, że w tegoroczny czas żniw właśnie ta intencja towarzyszyła nam w szczególny sposób, gdyż Ksiądz Rektor, jadąc do nas na Mszę, miał telefon od kandydata do seminarium, a Siostry Bernardynki w Wieluniu przed naszym przyjazdem zostały powiadomione o kolejnej kandydatce do zgromadzenia. A to tylko 2 przypadki, o których wiemy…
W trakcie drogi postoje techniczne przeplatały się z przerwami na odpoczynek i wspólną modlitwę. Męska ekipa serwisowa miała nieraz pełne ręce roboty, ale ze spokojem udowodnili że ani naprawa przerzutki ani wymiana dętki, opon czy hamulców nie są im straszne. Wywrotki czy bóle mięśni natomiast sprawiały, że damska ekipa medyczna też nie mogła narzekać na brak zajęć. Nie sposób również pominąć o naszej obsłudze technicznej, która zawsze dzielnie czekała w busie technicznym na strudzoną jazdą „9” z wodą i jedzeniem w miejscach o odpowiednim zacienieniu. Tak na prawdę każdy z naszej „10” na swój niepowtarzalny sposób przyczynił się do tego, że Misyjna Pielgrzymka Rowerowa stała się czasem pięknych rekolekcji w drodze: „poszerzania się naszego horyzontu widzenia świata, pogłębiania się sposobu widzenia naszych bliźnich i nas samych oraz mierzenia się ze sobą w świetle codziennie słuchanego Słowa, codziennie przeżywanej Eucharystii, codziennie podejmowanego wysiłku i w codziennym doświadczeniu wspólnoty.” Cały nasz trud drogi ofiarowaliśmy na ręce Matki Bożej w intencji misji, misjonarzy oraz intencjach powierzonych nam przez Was i naszych osobistych – o żadnej nie zapomnieliśmy!
Wróćmy jeszcze do pytania postawionego na wstępie: co łączy misje i jazdę na rowerze?
Naszym zdaniem działalność misyjną można porównać z pokonywaniem pewnego dystansu na dwóch kółkach, gdzie ramą działania jest nasza osobowość, siodełkiem nasze zdolności i umiejętności, kierownicą chęć niesienia pomocy drugiemu człowiekowi, kołami otwartość i odwaga, a napędem wiara. W czasie jazdy nieraz przydatne okazują się błotniki, czyli zaufanie, przerzutki, czyli odrobina szaleństwa i zawsze warto zabrać w bagażu swoją wiedzę i doświadczenie.
Jak Wam się podoba taka analogia?

rower misyjny

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s