ŚWIECCY APOSTOŁOWIE

Ostatnio pewna pani, słuchając opowieści o naszych działaniach w Weluli, stwierdziła: „Panie to są takimi apostołkami…” Niektórym to stwierdzenie może wydać się oczywiste, a innych, jak nas, może zdziwić i sprowokować do rozmowy co dla nas oznacza bycie apostołem i czy rzeczywiście nimi jesteśmy?
Z pomocą w naszych dyskusjach przyszła nam działaczka misyjna, apostołka wielu inicjatyw, w tym Akademickiego Koła Misyjnego, p. Kazimiera Berkan, która w swojej broszurze „Którędy pójdziesz? Trzy drogi życia.” pisała:

I na nas zstąpił Duch Święty, jak na Apostołów. Nie dał nam co prawda gotowej znajomości języków, ale udzielił możności i zapału do nauki i do pracy, byśmy szli w ślady Apostołów.

Bycie współczesnym apostołem to uświęcanie swojego czasu nauki i pracy oraz służenie swoją wiedzą, doświadczeniem, zdolnościami i czasem spotykanym ludziom. Podobny  tok myślenia spotykamy u św. Josemaria Escrivy, który mówił:

„Godzina nauki w życiu nowoczesnego apostoła jest godziną modlitwy.”

Nie potrzeba nam jakiś wymyślnych czy cudownych środków do głoszenia Ewangelii. Wystarczy, że będziemy nas samych i naszą codzienność, taką jaka ona jest, z ufnością ofiarowywać Panu Bogu i wraz z Nim ją przeżywać. Potwierdza to również św. Paweł od Krzyża w słowach:

Czyń to, co należy do twoich obowiązków. Pracuj, ale bez pośpiechu i obaw. Pracuj pilnie, ale ze spokojem serca i ducha, pozostając w obecności Boga. Swoimi rękami – pracuj, a swoim sercem – rozmawiaj z Bogiem.

U podstaw bycia apostołem leży nasza osobista relacja z Bogiem. Apostoł, czyli „ten, który został posłany”, reprezentuje tego, który nas posyła. A więc pozostaje nam usilnie prosić, byśmy nigdy nie zapomnieli, że jesteśmy Dziećmi Bożymi. Już na mocy sakramentu chrztu świętego Kościół posyła nas, byśmy stawali się posłańcami Boga na ziemi. Kazimiera Berkan przypomina nam o odpowiedzialności za siebie i nasze czyny oraz zachęca do wytrwałości w szerzeniu dobra:

Świeccy apostołowie nie gardzą światem, lecz nicują każdą wartość doczesną na wartość wieczną, a każde życie ludzkie – na czyny. Trzeba wiedzieć co i jak robić. Zaradzać trudnościom. Doprowadzać sprawę zawsze do dobrych wyników. Nie zostawiać jej własnemu biegowi. Nie pozwolić wyzyskiwać się złym. Sprawa dobra ma do nas prawa, a nie zło. (…) Trudności są. Nie widzę w nich jednakże powodu do odwrotu, lecz przeciwnie: pobudkę do czynu. Trzeba jednak bezustannie mieć swój cel na oku i usilną pracą doń dążyć, chociażby skutki tej pracy nie były na razie widoczne.

Przypomina też o fundamencie, na którym powinniśmy budować swoją apostolską misję:

U podstaw akcji społecznej ma tkwić modlitwa, nauka i praca.

Myślimy, że kolejność ta nie jest przypadkowa. Również św. Jesemaria Escriva podkreśla znaczenie modlitwy w życiu chrześcijanina:

Modlitwa jest fundamentem duchowego gmachu. Modlitwa jest wszechmocna. (…) Modlitwa, więcej modlitwy! Wydaje ci się to niedorzecznością właśnie teraz, w czasie egzaminów, intensywnej pracy… Potrzebujesz jej: i to nie tylko tej zwyczajnej modlitwy, która jest praktyką pobożności; ale także modlitwy w wolnych chwilach, modlitwy między jednym zajęciem a drugim, żeby twój umysł nie zajmował się głupstwami.

Na koniec, przytaczając słowa Benedykta XVI, chcemy życzyć Wam i sobie:

Stawajcie się dzień po dniu ludźmi Bożego miłosierdzia! Miłosierdzie jest szatą światłości, którą Pan dał nam w chrzcie. Nie powinniśmy pozwolić, by to światło zgasło; przeciwnie, musi być ono coraz mocniejsze w nas każdego dnia i tym samym być dla świata radosnym głoszeniem Bożego orędzia.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s