PO PROSTU NIE MYŚLCIE O TYM…

Indonezja jest nieprawdopodobnym krajem. Europejczykowi trudno ją pomieścić w naszej przyzwyczajonej do harmonogramów i rozkmnin głowie. Z jednej strony zadziwia swoim pięknem i różnorodnością, z drugiej szokuje i zmusza do zastanowienia czy rzeczywiście wszystko musi być tak jak jest…
Dzisiaj chcemy podzielić się z Wami takimi zaobserwowanymi przez nas dziwnościami.
W szkole jest jedna „łazienka”, składająca się z dziury w betonie i zbiornika z brudną wodą do spłukiwania oraz wężem ogrodowym do mycia rąk. Dlatego na potrzeby naszego projektu wykorzystywałyśmy odprowadzające wodę kanały, dzięki czemu każda klasa miała swój rów, z którego korzystała. Dobrze, że dla tych młodych ludzi plucie jest czymś normalnym, gdyż od małego żują zielone owoce zwane siri, barwiące ich usta na czerwono…
Przy-parafialne asrama dla dziewczyn, w którym mieszka 80 młodych kobiet w wieku od 11 lat wzwyż. Pieczę nad nim sprawuje jeden z nauczycieli, ale dzieci od najmłodszych lat muszą dbać same o siebie… Jesteście ciekawi jak wygląda tutejszy internat? Otóż, jest to wielkie pomieszczenie bez okien z blaszanym dachem bez sufitu, przez co jest tam ciemno i duszno. W jednej części sali ustawione są szafki, w drugiej upakowane jedno przy drugim piętrowe łóżka. Nie ma zasady, że jedno łóżko to dwa miejsca do spania. Wszyscy śpią razem, żeby jakoś się pomieścić. Natomiast w małych betonowych klitkach na zewnątrz jest kuchnia z palnikami naftowymi i łazienka….
Również tutejsza przychodnia i stan służby zdrowia pozostawia wiele do życzenia. Lekarze najczęściej są nieobecni, pielęgniarki z resztą personelu nudzą się na swoich stanowiskach pracy, gdyż nie ma pacjentów, sprzęt w większości jest niekompletny albo nie działa, a ludzie umierają w domach nie otrzymawszy żadnej pomocy…
I chyba również przestaniemy narzekać na stan dróg w Polsce po przejażdżce pick-upem na imprezę kończąca miesiąc biblijny. Poza ciężarówką, służącą nieraz za autobus, jest to jeden z indonezyjskich podstawowych środków transportu. Wskoczyłyśmy na ostatnią z drewnianych ławek i pojechałyśmy. Dziur w drodze jest nieraz więcej niż asfaltu. Czasem zastanawiałyśmy się czy na kolejnej przypadkiem nie wyskoczymy z samochodu. O zapinaniu pasów i innych środkach bezpieczeństwa nikt tu nie myśli, ale zawsze można to zaliczyć jako dobry trening stabilizacyjny mięśni głębokich tułowia…
Jeżdżąc tudzież chodząc tutejszymi drogami nieraz mamy wiele pytań, ale nie wszystko trzeba rozumieć, a czasem lepiej nie znać odpowiedzi. Po prostu nie myśleć o tym, zaakceptować i otworzyć się na to, co jest i czego na ten moment nie da się zmienić…
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s